Bloog Wirtualna Polska
Są 1 243 642 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Wściekły pies

środa, 28 listopada 2007 22:37
Kot Tutka coraz więcej czasu spędza w domu. Najchętniej włazi pod koc i zasypia. Patrzę z zazdrością. A skoro ciemno i zimno, pobiegłem do księgarni. Przecież trzeba się jakoś zabezpieczyć na długie wieczory. Przyniosłem Janusza Głowackiego "5 i 1/2. Dramaty" - fantastycznie wydany przez Świat Książki album fotograficzno-tekstowy, a w nim "Kopciuch", "Czwarta siostra", "Fortynbras się upił", "Polowanie na karaluchy", "Choinka strachu", "Antygona w Nowym Jorku". Kupiłem też powieść Bodil Malmsten "Cena wody w Finistere" - i nie ukrywam, że zrobiłem to wyłącznie z powodu Ryszarda Kapuścińskiego, którego rekomendacja opublikowana jest na okładce: "To piękna książka. Poetycka, wysmakowana, pełna ciepła. Po wielokrotnej lekturze wracam do niej nadal, szukając ukojenia w codziennym zgiełku i chaosie".
Po takim poleceniu nie mogłem nie kupić. Uświadomiłem sobie, że tak zwyczajnie tęsknię za panem Kapuścińskim, że - choć to absurdalne - czekam na jego nowe teksty, bo na pewno w archiwum pisarza znajdują się jakieś niepublikowane notatki, projekty, więc wierzę, że kiedyś się odnajdą.
A parę dni temu kupiłem "Wściekłego psa" - nowy zbiór reportaży Wojciecha Tochmana, który wczoraj w "Gazecie Wyborczej" recenzował Paweł Huelle. W poniedziałek w Teatrze Dramatycznym, w ramach akcji "Aktorzy - Autorzy" Maciej Stuhr przeczytał tytułowy reportaż, którego bohaterem jest ksiądz zakażony HIV. Wstrząsający tekst mający formę kazania, czy też wyznania przed wiernymi, którzy słuchając coraz szczerszych wspomnień księdza, jeden po drugim wychodzą. Maciej Stuhr nie tylko przeczytał ten tekst, ale zinterpretował go tak, że zgromadzeni w teatrze nie odważyli się chrząknąć. Patrzyłem na ich zdziwienie, później zamieranie, w końcu przerażenie i współczucie. Widziałem, jak uderzyło to wyznanie księdza, który nie umie być świętym, który nie może przestać łamać kościelnych praw, który wyrzucony z Kościoła, byłby nikim.  "Czy wiecie, jak czuje się dorosły facet, który przez kilka tygodni nie może odejść od klozetu dalej niż na kilka metrów? Są leki zapierające, ale ile można tabletek brak? Sześć rano, sześć wieczorem, rzygam nimi. A czasem trzeba wyjść. Czy wiecie, jak czuje się młody kapłan, który jest zakażonym pedałem? Który nie ma pewności, że jest życie po śmierci? Który stoi za ołtarzem, przed tłumem wiernych, w liturgicznych szatach, w pampersie, i czuje, że z niego się leje?"


Podziel się
oceń
0
0

Osobisty Jezus

poniedziałek, 26 listopada 2007 17:43
Wczoraj w Teatrze Na Woli wstrząsający, piękny spektakl Przemysława Wojcieszka "Osobisty Jezus" z Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. A na scenie wyczarowana zupełnie nowa przestrzeń teatralna, na scenie okotarowany mini-teatr z widownią na 140 miejsc, ustawionych w kwadracie. Aktorzy grali na pięciu metrach, właściwie na ringu. Zostali na ten ring wrzuceni, ustawieni w sytuacji: "do walki". Wojcieszek powrócił do historii, którą opowiedział wcześniej filmem "W dół kolorowym wzgórzem". Postanowił raz jeszcze przyjrzeć się Ryśkowi, który wychodzi z więzienia, powraca do Wolimierza (rodzinne miejsce Wojcieszka), gdzie dowiaduje się, że ojciec go wydziedziczył, a jego dziewczyna wyszła za mąż za jego brata.
Rysiek jest już outsiderem. Nie pasuje do tego miejsca. Nastąpiła w nim przemiana. Słyszymy o widzeniach, jakie miał. O jego nawróceniu. Rysiek klęka i modli się. Ale jakkolwiek dobry chciałby się stać, zawsze na jego drodze stanie ktoś z przeszłości, ktoś, dla kogo nowa postawa Ryśka jest niezrozumiała. Albo jest efektem pobytu w więzieniu, gdzie najpewniej był gwałcony, więc zcwelony.
Rysiek od pierwszej do ostatniej minuty spektaklu nie schodzi z ringu. Walczy o siebie i swoją prawdę, o swoją przyszłość, o czystość, którą chciałby się obmyć. To genialna rola stworzona przez Przemysława Bluszcza, aktora, który pewnie jest w stanie zagrać wszystko. W filmie Wojcieszka "W dół kolorowym wzgórzem" grał inną rolę. Zaś grający tam Ryśka Dariusz Majchrzak, tutaj zagrał księdza Janusza.
To, jak Bluszcz cieniuje swoją rolę, jak ją łamie, jak pokazuje pęknięcia, wreszcie jaką charyzmę ma na scenie, powoduje, że spektakl staje się jeszcze bardziej intymny, brutalny, osobisty. Nie widziałem jednej fałszywej nuty. Rola - majstersztyk. A przecież z powodu bliskości widza i aktora każdy gest jest wyraźniejszy. Wybrzmiewa mocniej.
Ale w ogóle jest to spektakl zagrany wspaniale. Świetne role Ewy Galusińskiej, Dariusza Majchrzaka, Pawła Wolaka, czy Anity Poddębniak (epizodyczna, ale wyrazista i groteskowa rola matki Agaty).
Spektakl, choć okrutny, to jednak pozostawiający nadzieję. Pokazany w Teatrze Na Woli w ramach cyklu "Modrzejewska wraca do Warszawy". Po spektaklu miałem przyjemność prowadzić dyskusję z twórcami i z dyrektorem legnickiego teatru, Jackiem Głombem. Powiedział, że jego zdaniem "Osobisty Jezus" to najlepszy spektakl Przemysława Wojcieszka. Podkreślił też, że woli angażować do teatru reżyserów nie mających wykształcenia reżyserskiego. Skażenie szkołą teatralną, zdaniem Jacka Głomba, przeszkadza. Powodem niewłaściwego wykształcenia może być źle dobrana kadra nauczycielska. Czego może nauczyć nieutalentowany reżyser? - pytał Jacek Głomb.
Przemysław Wojcieszek podkreślił, że "Osobisty Jezus" to jego najbardziej osobisty tekst. Opowiedział historię, jakich w Wolimierzu wiele.  Historię o tkwieniu w beznadziei, z której trudno się wyrwać, a jednak bohaterowie jego sztuki wyrywają się w końcu. A w każdym razie czują taką potrzebę. Wojcieszek mówił też, że teatr w Legnicy to jego miejsce, nie tylko dlatego, że Jacek Głomb dał mu szansę zrealizowania "Made in Poland", ale dlatego, że jest wyjątkowym miejscem pracy, w którym aktorzy gotowi są do dialogu, potrafią coś wnieść od siebie.  Są bliżej świata, o którym opowiada.
Rozmowa dotyczyła też różnic w tematyce sztuk Wojcieszka realizowanych w Warszawie i poza nią. Różnic w stylistyce filmowej i teatralnej. Małgorzata Bulanda, scenograf, podkreśliła, że praca z Wojcieszkiem nie jest łatwa, bo scenograf musi myśleć o pozbywaniu się przyzwyczajeń i coraz bardziej ograniczać możliwości. Odejmować elementy scenograficzne dążąc do coraz większej prostoty, wręcz ascezy.
Kolejne spotkanie z Legnicą w Teatrze Na Woli już w grudniu. Tym razem Jacek Głomb przywiezie "Łemka", swój najnowszy spektakl.

Dzisiaj w Paryżu pogrzeb Wiery Gran. Moi przyjaciele od wczoraj mobilizowali siły, żeby przygotować jak najlepszą oprawę uroczystości. Teresa Czekaj wybierała piosenki Wiery Gran. Przetłumaczyła też na francuski fragment mojej powieści, który chciała odczytać nad grobem artystki. Żałuję, że nie mogłem być z nimi. W tym czasie byłem w Radiu dla Ciebie, zaproszony do audycji o mojej książce, która naturalnie - w tym szczególnym dniu - głównie poświęcona była postaci Wiery Gran. W audycji, którą prowadziła Teresa Drozda, wyemitowano dwie piosenki Wiery Gran, w tym nieznane mi nagranie z Ireną Kwiatkowską.


Podziel się
oceń
0
0

Evergreen

sobota, 24 listopada 2007 19:07

Ostatnio,  w takie szare dni jak dzisiejszy, szukam evergreenów, czyli piosenek wiecznie zielonych. Zakładam na uszy słuchawki i ustawiam VOX FM (93.3), radio, które nadaje evergreeny całą dobę. Czasem można trafić na prawdziwy majstersztyk. Dzisiaj na przykład włączyłem VOX i natychmiast do głowy wpłynął chrypiący głos Raya Charlesa. Pomyślałem, że ułożę własną play-listę. Zaczynamy! Pod tytułami odnośniki do plików wideo!

 

1. Ray Charles „Georgia”

http://www.youtube.com/watch?v=Thls_tMuFkc

 

2. Louis Armstrong “What a Wonderful World”

http://www.youtube.com/watch?v=vnRqYMTpXHc

 

3. Ella Fitzgerald i Louis Armstrong “Summertime”

http://www.youtube.com/watch?v=1yKgAEkCKxY

 

4. Dionne Warwick i Stevie Wonder “That’s What Friends Are For”

http://www.youtube.com/watch?v=EtGF2m102Wg

 

5. Janis Joplin “Piece Of My Heart”

http://www.youtube.com/watch?v=-7JVxE2SYxo

 

6. Melanie Safka “Look What They’ve Done To My Song Ma”

http://www.youtube.com/watch?v=pHF-iApfWis

 

7. Frank Sinatra “My Way”

http://www.youtube.com/watch?v=IFDK-q6KKxI

 

8. Frank Sinatra “Moon River”

http://www.youtube.com/watch?v=nix_YStjhpU

 

9. Frank Sinatra “As Time Goes By”

http://www.youtube.com/watch?v=eIiAdHGi3AI

 

10. Patsy Cline “Crazy”

http://www.youtube.com/watch?v=wysJ7KeGpX4

 

11. Miles Davis “Summertime”

http://www.youtube.com/watch?v=lKiOyqRK3is

 

12. Marianne Faithfull “Crazy Love”

http://www.youtube.com/watch?v=745BZuHvOYQ

 

13. Urszula Dudziak “Papaya”

http://www.youtube.com/watch?v=CVdlc5TQYjE&feature=related

 

14. Nina Simon „I Put A Spell On You”

http://www.youtube.com/watch?v=klIcu7r46Ig&feature=related

 

15. Animals “The House Of The Rising Sun”

 http://www.youtube.com/watch?v=pRV9QCXLtHQ

 

Można by tę listę układać bez końca, więc może jeszcze wrócę do tematu.

 


Podziel się
oceń
0
0

Księżyc Unplugged

piątek, 23 listopada 2007 22:50
Pełnia księżyca. Coś niedobrego dzieje się z ludźmi. Nie wiem, nie chcę wiedzieć, nie pytam... Ale... Wracałem wieczorem do domu taksówką. Wsiadam do samochodu a kierowca już wściekły, jakbym mu krzywdę zrobił. OK. Myślę sobie. OK.
"Gdzie?" OK. Myślę. Podaję adres. Wytrzeszczył oczy. Zrozumiałem, że nie wie, gdzie to, więc podaję kierunek. Wytrzeszczył oczy jeszcze bardziej. Kurczę, może on chce, żebym bardziej szczegółowo. OK. Myślę sobie. Ale czuję, że tu za moment dojdzie do masakry. Zwłaszcza, że obejrzałem świetny film "Historia przemocy" z Edem Harrisem (tutaj jako męski odpowiednik Klary Zachanassian z "Wizyty starszej pani"), gdzie krew leje się i trup słania gęsto. OK. Myślę.
"Tam wysadzić?" - pyta kierowca.
"Gdzie?" - tym razem pytam ja.
"Na skrzyżowaniu?".
"Czemu na skrzyżowaniu? Podałem panu adres..."
"To po co pan podaje, jak mam jechać?"
"Bo to mała uliczka i mało który kierowca wie. Zazwyczaj każdy pyta, więc..."
Ale widzę, że on nie pyta tylko za chwilę wyciągnie giwerę jak Michael Douglas w filmie "Upadek" (ta genialna scena w korku ulicznym!)...
"Nie potrzebuję wskazówek! Wiem, jak jechać! Wiem, gdzie ta ulica! Po co pan mówi?!" - pyta mnie być może słusznie.
"Bo chciałem..."
"Co chciałem?! No, co?! Że nie wiem, jak jechać! Niech pan się lepiej..."
"OK. Proszę się tu zatrzymać. Jadę do domu i nie zamierzam jechać z nieuprzejmym kierowcą i denerwować się, bo pan na mnie krzyczy, i jeszcze płacić za to".
Zatrzymał taksówkę z piskiem opon. Wysiadłem. Odjechał. Zatrzymuję inną taksówkę. Podaję adres. Już tylko nazwę ulicy, żeby nie urazić kierowcy.
"Boże, a gdzie to?"
"Musi pan pojechać..." - powtarzam stałą śpiewkę.
"Dobrze wiem". OK. Myślę sobie. Jedziemy. Patrzę, ale jedziemy w przeciwnym kierunku.
"Gdzie pan jedzie?" - pytam zdziwiony.
"A gdzie pan chciał?"
Powtarzam i dodaję: "Ale to tam..."
"A... Trzeba tak było od razu". Jak nie zakręci na dużym skrzyżowaniu. Ale OK. Myślę.
"A gdzie pan teraz skręca? Czemu w prawo?" - pytam.
"Sam pan chciał?"
"Ja? Powinien pan skręcić w lewo".
"To co pan tak miesza i wcześniej nie mówi".
OK. Myślę. Jedziemy.
"To moża ja lepiej pana pokieruję" - sugeruję nieśmiało i dodaję zaraz: "Teraz w lewo". Patrzę. Facet skręca w prawo.
"W lewo, miało być w lewo".
"A, w lewo... Już mi pan całkiem namieszał, że nie wiem, gdzie jadę. To chyba musimy zawrócić?" - pyta.
"Chyba musimy..." Dojeżdżamy na miejsce.
"Polecam GPS".
"Tak, chyba jutro kupię" - odpowiada kierowca.
I wierzcie mi, to tylko dwie z dzisiejszych sytuacji wartych opisania. Oj, coś niedobrego z tej pełni wynika. A już najpełniej, że najtrudniej dotrzeć do domu.

Za to słucham nowej płyty Hey "Unplugged" - i jest fantastyczna! Stare i nowe przeboje. Stare z moich czasów licealnych. Coś w nich jest. Coś z pełni. Ale też Agnieszka Chylińska z piosenką PJ Harvey. Genialne. OK. Myślę sobie. Popatrz na księżyc. Strasznie kiczowaty dzisiaj między kikutami drzew.

Podziel się
oceń
0
0

So sweet

czwartek, 22 listopada 2007 23:08
Wróciłem z bardzo udanego czytania sztuki "Ostatni Żyd w Europie" Tuvie Tenenboma w redakcji "Polityki", czytania wyreżyserowanego przez Olgę Chajdas.
Po czytaniu prowadziłem dyskusję z autorem. Tuvia Tenenbom, założyciel i dyrektor Teatru Żydowskiego w Nowym Jorku opowiadał m.in. o swojej pochodzącej z Polski, z Radzynia rodzinie. Przed rokiem pojechał do Radzynia. Na resztkach żydowskiego cmentarza znalazł dom, w którym mieszka "bardzo miła" pani Basia. W ogrodzie ma jabłoń i bardzo słodkie jałka. "Czasem znajduję kości z żydowskiego cmentarza, robię z nich nawóz, dzięki niemu jabłka są takie słodkie. Niech pan spróbuje" - namawiała Tenenboma.

Dostałem kolejną wiadomość z Paryża dotyczącą pochówku Wiery Gran. Pogrzeb odbędzie się jednak w poniedziałek o godz. 14.30. Nie znam powodu tej zmiany.


Podziel się
oceń
0
0

Ostatni Żyd w Europie

czwartek, 22 listopada 2007 0:46
Teatr Na Woli zaprasza 22 listopada o godz. 19.00 do sali multimedialnej "Polityki" przy ul. Słupeckiej 6 w Warszawie na czytanie dramatu Tuvii Tenenboma "Ostatni Żyd w Europie". W dyskusji po czytaniu uczestniczył będzie autor sztuki, założyciel i dyrektor Teatru Żydowskiego w Nowym Jorku.

"OSTATNI ŻYD W EUROPIE" TUVIA TENENBOM
Tłumaczenie: Anna Bajor-Ciciliati

Współczesna historia o nietolerancji i nienawiści. Akcja dzieje się w Łodzi, gdzie mieszkali dziadkowie autora sztuki i założyciela Teatru Żydowskiego w Nowym Jorku, Tuvii Tenenboma. W przeddzień ślubu Marii i Józefa do Łodzi przyjeżdża amerykański mormon, którego misją jest - ochrzczenie dusz zmarłych Żydów. W przedślubny nastrój wdzierają się oskarżenia o żydostwo i antysemityzm. Doskonale napisana sztuka Tenenboma, który żonglując stereotypami raz po raz diametralnie zmienia perspektywę naszego myślenia o bohaterach i ich zachowaniach, stawia ważne pytania o poszanowanie inności, potrzebę tolerancji, granice ludzkiej godności.

Tuvia Tenenbom we wstępie do sztuki napisał: "Pamięci pochodzących z wielu polskich miast członków mojej rodziny, którzy zginęli zamordowani przez nazistów. Oby antysemickie uczucia starego i nowego typu również zginęły i oby pewnego dnia zniknął problem samonienawiści".

Zachodnia prasa o autorze i sztuce: "Twórca nowej formy żydowskiego teatru. Mistyczny prowokator. Niepohamowany reżyser, dramaturg ikonoklasta" (Le Monde, Francja) "Najważniejsza sztuka roku" (Stadt Revue, Niemcy) "Każde słowo, które wychodzi spod pióra Tenenboma, sprawia, że świat staje w płomieniach" (Forward) "Wybitne. Dzieło sztuki" (The Jewish Week) "Olśniewające. Wolny artysta, który walczy o wolność i tolerancję" (Le Vif Express, Belgia)

Motto: "Mniejsze zło zwykle trwa dłużej".

Więcej o autorze i sztuce: www.jewishtheatre.org

Czytają m.in.: Krzysztof Dracz, Wojciech Wysocki, Bogusława Schubert, Rafał Mohr, Bartek Topa, Julia Kijowska

Olga Chajdas - absolwentka reżyserii oraz produkcji filmowej i telewizyjnej. Po studiach pracowała przy wielu produkcjach filmowych i telewizyjnych jako asystent reżysera i II kierownik produkcji (między innymi "Ekipa", "Boisko Bezdomnych", "Południe-Północ", "Rh+"). Jednocześnie współpracowała przy realizacji sztuk teatralnych Macieja Kowalewskiego ("Bomba", "Wyścig Spermy"). Ma za sobą doświadczenia dziennikarskie, scenopisarskie i fotograficzne. Obecnie jest asystentem dyrektora w Teatrze Na Woli oraz przygotowuje się do debiutu fabularnego.

22 listopada godz. 19.00 sala multimedialna redakcji tygodnika Polityka ul. Słupecka 6 Reżyseria: Olga Chajdas
Podziel się
oceń
0
0

Nie była Lechoniem

środa, 21 listopada 2007 19:58
Od wczoraj dziennikarze przesyłają sobie maila dotyczącego problemów z pochówkiem Wiery Gran. Jednak mimo wielu rozmów, jakie Aron Halberstam i inni przeprowadzili z ministrem kultury, konsulami, ambasadorem polskim w Paryżu, wysokimi rangą urzędnikami, pogrzeb Wiery Gran odbędzie się w piątek o godz. 10.00 w podparyskim Pantin.  Żaden z urzędników nie chciał zatrzymać działania francuskiego kuratora zmarłej przedwczoraj artystki, bo "była postacią kontrowersyjną" a nawet "współpracowała z Gestapo" (tylko kto będzie bronił Wiery Gran po śmierci?), bo "nie była Lechoniem", bo "kogo to jeszcze interesuje", bo "kto zapłaci za przewiezienie zwłok do Polski" itd. I jak spoczywać w pokoju?


Podziel się
oceń
0
0

Epilog?

wtorek, 20 listopada 2007 23:45
Nie, to jeszcze nie był epilog. Trwa walka o pamięć o Wierze Gran. Ponieważ przez ostatnie dwa lata była ubezwłasnowolniona i miała kuratora, to on decyduje o pochówku artystki. Od Arona Halberstama wiem, że ów kurator zdecydował na wybór tańszego pochówku, pod Paryżem z prawem do grobu przez dziesięć lat. A ponieważ pani Gran nie miała rodziny, jasne jest, że nikt po dziesięciu latach tego prawa nie przedłuży. Pogrzeb zaplanowano na piątek.
Aron Halberstam walczy o przewiezienie ciała artystki do Polski. Walczy o jej prawo do godnego pochówku i grobu, który będzie upamiętniał tę niezwykłą pieśniarkę, która przez wiele lat była więźniem nie tylko własnej obsesji, która przez lata szukała oczyszczenia, która próbowała walczyć z wrogami i walczyła, nawet wtedy, kiedy ich już nie było. Pieśniarka, której akompaniatorem w warszawskim getcie był Władysław Szpilman. Ale to on, Pianista, przeszedł do historii. O Wierze Gran nie zająknął się słowem w swojej książce zredagowanej przez Jerzego Waldorffa. Wiera Gran, mimo że była gwiazdą, dzięki której mógł utrzymać się przy życiu Pianista, nie pojawia się też w filmie Romana Polańskiego. Jakby w ogóle nie istniała. Nie został ślad. I zgodnie z wolą francuskiego kuratora za dziesięć lat nie będzie nawet jej nazwiska na grobie,  w którym ma spocząć. Wiera Gran umierała w domu, w którym umarł Norwid, pochowany w zbiorowej mogile.  

http://www.youtube.com/watch?v=a23BrHseLC4



Podziel się
oceń
0
0

Wiera Gran nie żyje

poniedziałek, 19 listopada 2007 20:44
Mam dzisiaj przed oczami nasze paryskie spotkanie, kiedy przywiozłem do Domu Świętego Kazimierza swoją książkę Jej dedykowaną. Wiera Gran, jedna z najtragiczniejszych artystek, której biografią zainteresowałem się kilka lat temu. Zaczęło się od małego akapitu Jej poświęconego w mojej książce "Bagaże Franza K.", aż napisałem "Bądź moim Bogiem". Jest jedną z ważniejszych postaci tej powieści. Pisałem m.in.

W żałosnym finale jej życia było coś tragicznego. Cała jej przeszłość, młodość, przegrany czas, zmarnowane szanse naznaczone ucieczką doprowadziły ją do miejsca, w którym przestaje się być sobą. Ona też przekraczała granice. Nie przekroczyła na dobre, to wiedziałem. Chwilami mówiła składnie, rzeczowo, nie traciła wątków. Momentami jednak tak bardzo odbiegała od rzeczywistości, że trudno było na to w ogóle reagować. Przecież miała dziewięćdziesiąt lat. Miała prawo czuć się prześladowana. Zwłaszcza że to poczucie towarzyszyło jej zawsze. Wyobraźmy sobie piękną, młodą żydowską piosenkarkę, której w kawiarni „Sztuka” akompaniuje ten, kogo po latach nazwie kłamcą. Ten, kto dla innych stanie się symbolem. Kogo będą nazywać Robinsonem. Życie w getcie naśladuje życie po aryjskiej stronie. Stara się uwierzyć, że jest normalne i zwyczajne. A śmiech jest potrzebny. A śpiew jest potrzebny. Ta mała ma dużo szczęścia. Piękny głos. Jest gwiazdą. Ludzie ją kochają. Podzieliliby się z nią ostatnią kromką chleba. Nigdy nie będzie gwiazdą, ale wiele razy będzie się tak czuła. To nie podoba się wrogom. Nie można nie mieć wrogów w takiej sytuacji. Piszą więc na nią. Donoszą żydowskiej policji(...)

 

– Mylisz się. Ona nie ucieka. Ona walczy – powiedziała Agata, nie czekając końca mojej opowieści.

– Walczy? Z kim?

– To właśnie pytanie dla ciebie. Tylko że już nie ma z kim.

– Więc dlaczego to robi?

– Bo cierpi. I jest nieszczęśliwa. Bo ona chce być… nie wiem, jakie słowo będzie najwłaściwsze. Myślę, że ona chce być czysta. Oczyszczona. Nic innego przez całe życie nie robiła, tylko próbowała oczyścić się z zarzutów, z plugastw, o których wspomina w książce? Chce umrzeć czysta.

– Ale już nie musi się oczyszczać.

– Tylko dlatego, że ci, którzy ją oskarżali, nie żyją? Ma umrzeć w poczuciu splugawienia, bo nie ma już świadków? Nie akceptuje tego. Wciąż czuje się oskarżona. Rozumiesz? Wciąż czuje się gorsza – a przecież ona jedna zna prawdę. Nikogo już nie interesuje jej życie. A może próby oczyszczenia to sens jej życia? To jest temat. Inaczej pokażesz ją jako wariatkę. Ona nie jest taka. Mimo swojego zaplątania. Musisz spojrzeć głębiej. Dziadek słucha radia na cały regulator. Wracam do domu i słyszę komunikaty powstańcze. Myślę, że wybuchła wojna. On słucha audycji powstańczych, które nadaje jakaś stacja radiowa. Słucha tego tak, jakby te wszystkie wydarzenia działy się tu i teraz. Patrzę na niego i wiem, że nie jest wariatem. Ale gdybyś wszedł do domu i zobaczył go przy tym radiu, to byś pomyślał, że coś mu się stało. Dużo się nad tym zastanawiałam. Doszłam do wniosku, że dziadek szuka oczyszczenia. Kiedy zacząłeś mi opowiadać o Verze, uświadomiłam sobie, że wiele ich łączy, mimo że mieli odmienne losy. Wiesz już, o czym mówię?

– Zawsze wiem, o czym mówisz.

– Naprawdę masowałeś jej stopy?

– Przeczytałem ci fragment.

– Widziałeś się już z nią?

– A jak myślisz?

– Myślę, że o wiele bardziej interesuje cię nierealna.

– Byłem u niej. Stałem pod jej domem. Później wszedłem w bramę i na duże podwórko. Drzwi na klatkę były otwarte, więc szedłem dalej. Drewnianymi schodami, po których wspinała się z walizami i pudłami, kiedy wracała z tournée. Mieszka tu tyle lat i nigdy mieszkanie nie było dla niej za małe. Na ścianach rozwieszała kolejne afisze, zasłaniając nimi odpadający tynk. Całe lata niczego nie wyrzucała. Tylko stale przynosiła coś nowego do swojej kryjówki. Obwarowała się skutecznie.

– Nie może stać się twoją obsesją. Nie możesz wciąż mówić o kryjówkach, ucieczkach, maskowaniu się. Sam przed chwilą powiedziałeś, że chcesz spojrzeć w prawdę.

– Któregoś dnia to zrobię.

– Nie widziałeś się z nią, prawda?

Nie odpowiedziałem.

– Zaspokajasz swoją ciekawość telefonami do niej?

– To jest… o wiele bardziej intymne.




To dziwne. Dzisiaj, w dniu śmierci Wiery Gran, Marcin Przybylski czytał w radiu ostatni odcinek "Bądź moim Bogiem", książki jej poświęconej.  Zaraz po lekturze radio podało informację o śmierci artystki. Wstrząsający epilog.


Podziel się
oceń
0
0

Wiera Gran odeszła

poniedziałek, 19 listopada 2007 13:37

Aron Halberstam, pełnomocnik Wiery Gran poinformał mnie właśnie, że Wiera Gran, jedna z najtragiczniejszych artystek minionego stulecia, jedna z ważniejszych postaci mojej książki "Bądź moim Bogiem", zmarła w Paryżu przed kilkoma godzinami. Odeszła do świata bez prześladowań i oszczerstw.

Zamiast świeczki posłuchajmy jej głosu:

http://www.youtube.com/watch?v=fb0vR7J2P84


Podziel się
oceń
0
0

poniedziałek, 29 maja 2017

Licznik odwiedzin:  797 959  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Agencje, które mnie reprezentują

Blisko

Blogi

Intrygujące

Kino

Literatura

Muzyka

Pamięć

Paryż/Paris

Prasówka

Radio/TV

Sztuka

Teatr

Uczta Babette

Ważne

Wydawcy moich książek

O mnie

Autor książek m.in. "Rozum spokorniał. Rozmowy z twórcami kultury" (2000), "Bagaże Franza K. czyli podróż, której nigdy nie było"(2004), "Bądź moim Bogiem" (wydawnictwo WAB 2007), dedykowanej postaci Wiery Gran, "Hotel Europa. Rozmowy" (Prószyński i S-ka 2009) a także ukazującej się właśnie książki "Spełniony" - wywiadu-rzeki z Marianem Kociniakiem. Autor sztuk teatralnych: "Na gałęzi", "Biografia", "Uwaga - złe psy!", "Naznaczeni", "Błękitny diabeł", "SM", "First Lady", "Oczy Brigitte Bardot" a także scenariuszy spektakli "Patty Diphusa" wg. Pedro Almodovara i "Marilyn i Papież".
Kontakt:
Agencja Artystyczna GreenLight
agata.kabat@greenlight.art.pl (Agata Kabat)
www.greenlight.art.pl (PROWADZI RÓWNIEŻ SPRZEDAŻ MOICH KSIĄŻEK)
a także
Agencja Artystyczna GRAMI: www.grami-art.pl
TUTAJ KUPISZ TEŻ MOJE KSIĄŻKI

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl