Bloog Wirtualna Polska
Są 1 243 642 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Serafina

niedziela, 13 czerwca 2010 17:04
Jestem teraz gdzie indziej. Cała moja energia, zdrowie i nerwy w sprawach, które są w tej chwili priorytetowe, a jest ich kilka. Niepoprawny optymista zawsze wierzę. Dużo pracuję. Oddałem właśnie spory tekst poświęcony Annie Boleckiej do miesięcznika literackiego "Bluszcz", ukaże się chyba w lipcu. Oddałem kolejny wywiad do "Zwierciadła", ukaże się pod koniec czerwca, w numerze lipcowym. Dla mnie była to rozmowa wyjątkowa, bo jej bohaterka to osoba nadprzeciętnie silna, porywająco walcząca, wyjątkowa. Nie zdradzę na razie. Zapraszam do lektury. Przymierzam się do nowej sztuki, którą zamówił u mnie jeden z warszawskich teatrów. Zobaczymy. Robię notatki, myślę.
Jestem w trakcie pisania recitalu dla ważnej artystki, którą cenię i uwielbiam. Nie wiem, kiedy urodzą się wszystkie teksty, ale pracuję.
Pracuję z Elą nad monodramem, pracujemy od wielu miesięcy, w ubiegłym roku pozyskaliśmy prawa do zaadaptowania bestsellerowej amerykańskiej powieści, której tytuł zna każdy, długo powstawała adaptacja, długo czytaliśmy ją przy stoliku, teraz zarysowujemy sytuacje, zaczyna się to wykluwać, kolejne piskle, na które trzeba chuchać.
Mam też propozycję napisania scenariusza filmowego.
A już za chwilę, 28, 29 i 30 czerwca wieczorem TVN pokaże trzyodcinkowy dokument o Pawle Jasienicy, przy którym narobiłem się jak wół. Przeprowadziłem do tego filmu 120 godzin wywiadów, jestem kimś w rodzaju dziennikarza prowadzącego śledztwo. To była ciężka praca wymagająca ode mnie ogromnego przygotowania, skupienia i pełnego profesjonalizmu. W ogóle bardzo trudny film. Pod wieloma względami.
Pomimo że czas dla mnie teraz wyjątkowo trudny, naładowany jestem energią i myślę, że choć zmęczony, nigdy nie byłem tak silny. Ciekawe jest dla mnie obserwowanie tego we mnie.
Wczoraj wieczorem obejrzałem w Teatrze Konsekwentnym znakomity spektakl "Kompleks Portnoya" w reżyserii Adama Sajnuka i Aleksandry Popławskiej wg adaptacji Adama Sajnuka. Szedłem właściwie z obawą. Uwielbiam Philipa Rotha, znam dobrze "Kompleks...", wydawało mi się, że nie do zrobienia w teatrze. Dzisiaj dziwię się swoim obawom. Na scenie powieść nie straciła nic, brzmi inaczej, ale to wciąż ten sam nie pozwalający się okiełznać tekst, ten sam kij w mrowisko, którym grzebał w nim Roth, pisząc tę powieść w latach 60. Może dzisiaj nie jest to już tekst obrazoburczy, ale i nie o to chodzi. Dokonuje Roth zarówno analizy relacji rodzinnych, rodzącego się poczucia winy, próby oderwania od tożsamości rodzinnej, religijnej i narodowej. Adaptacja Adama Sajnuka przypominała mi w jakiś sposób konstrukcję różewiczowskiej "Kartoteki". Inscenizacja i scenografia (gwiazda Dawida, która właściwie staje się sceną, miejscem snucia tej opowieści) nadają symbolicznego tonu tej pozornie jedynie rodzinnej historii.
Alex Portnoy w wykonaniu Adama Sajnuka to nieustający w proteście wobec żydowskiego świata (ale czy tylko) chłopiec, chłopak, dorosły mężczyzna, który za wszelką cenę chce się uwolnić. Właśnie tak, u-wolnić. Chce zerwać spoiwo nie bacząc na konsekwencje. Chce dorosnąć i dojrzeć po swojemu. Myślę, że Roth byłby dumny z tej roli.
Sajnuk buduje swoją rolę dojrzale, konsekwentnie, rozkładając akcenty z dużym wyczuciem i świadomością. Widziałem Adama w innych spektaklach, tutaj, tak uważam, stworzył pełną, krwistą i dojrzałą rolę. A jest przecież i współreżyserem i autorem scenariusza.
Jako żydowsko-włoska nieustannie nakręcona matka znakomita Monika Mariotti, przypominająca momentami matki z filmów Marka Koterskiego. No i dla mnie odkrycie jako Mary Małpka Jane, Rzepka, Pielgrzymka, Siostra Szelma i Dziewczyna wyrazista, interesująca, przykuwająca uwagę, energetyczna Anna Smołowik. Nie widziałem tej aktorki wcześniej na scenie. Zapamiętuję to nazwisko.
W pamięci mam wciąż wiele scen z tego dwugodzinnego, porywającego spektaklu, zmontowanego jak film, który tak pięknie się wydarzył.
Nie uwolnimy się od tożsamości.
Nie mów mi, że na nasze życie wciąż mają wpływ naziści - krzyczy Alex do siostry.
A jeśli mają - odpowiada płacząc i wychodzi.
Nie mogę się z tej sceny uwolnić. Ale nie tylko z niej.
A później, wieczorem, obejrzałem jeszcze francuski film "Serafina" Martina Provosta, gdzieś przypominający naszego "Mojego Nikifora". Serafina, praczka i sprzątaczka pracująca u zamożnych ludzi żyje po swojemu. Powiedzieć, że żyje z dotykania drzew, mówienia do nich, zaklinania wody i rozmowy z ptakami, to mało. Ona ten świat potrafi uchwycić. Przeżyć go dwukrotnie, zanurzając się w niego i malując go. Bo Serafina jest malarką-prymitywistką. Nie zapomnę długo sceny, w której Serafina zasypia na swoim właśnie namalowanym obrazie.
Serafina sprząta u pewnego krytyka sztuki, który jako pierwszy poznaje się na jej talencie. Ale czy zrobi cokolwiek, żeby świat poznał jej talent? Jego zasługą jest na pewno namówienie Serafiny na pracę nad sobą i swoim talentem, namówienie do malowania. Jednak granica pomiędzy realnością i nierealnością zaczyna się zacierać. Z chwilą, w której Serafina zamawia uszycie ślubnej sukni, wiemy już, że Serafina - doskonałe medium sztuki staje się też jej ofiarą. Nie tylko wysłańcem ale i zesłańcem.
Nie chcę opowiadać filmu, ale jeśli traficie na niego w kinach, koniecznie trzeba zobaczyć. Wielką rolę stworzyła w nim Yolande Moreau.
Serafina, która odważyła się żyć w zgodzie ze swoim wewnętrznym głosem, być może nie była gotowa usłyszeć go tak, jak usłyszała.
Wspaniale namalowany, nieoczywisty film.



Yolande Moreau jako Serafina.
Podziel się
oceń
5
2

Więcej na ten temat


poniedziałek, 29 maja 2017

Licznik odwiedzin:  797 993  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Agencje, które mnie reprezentują

Blisko

Blogi

Intrygujące

Kino

Literatura

Muzyka

Pamięć

Paryż/Paris

Prasówka

Radio/TV

Sztuka

Teatr

Uczta Babette

Ważne

Wydawcy moich książek

O mnie

Autor książek m.in. "Rozum spokorniał. Rozmowy z twórcami kultury" (2000), "Bagaże Franza K. czyli podróż, której nigdy nie było"(2004), "Bądź moim Bogiem" (wydawnictwo WAB 2007), dedykowanej postaci Wiery Gran, "Hotel Europa. Rozmowy" (Prószyński i S-ka 2009) a także ukazującej się właśnie książki "Spełniony" - wywiadu-rzeki z Marianem Kociniakiem. Autor sztuk teatralnych: "Na gałęzi", "Biografia", "Uwaga - złe psy!", "Naznaczeni", "Błękitny diabeł", "SM", "First Lady", "Oczy Brigitte Bardot" a także scenariuszy spektakli "Patty Diphusa" wg. Pedro Almodovara i "Marilyn i Papież".
Kontakt:
Agencja Artystyczna GreenLight
agata.kabat@greenlight.art.pl (Agata Kabat)
www.greenlight.art.pl (PROWADZI RÓWNIEŻ SPRZEDAŻ MOICH KSIĄŻEK)
a także
Agencja Artystyczna GRAMI: www.grami-art.pl
TUTAJ KUPISZ TEŻ MOJE KSIĄŻKI

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl